Pomagajmy dzikim zwierzętom, ale…. z głową. ?>

Pomagajmy dzikim zwierzętom, ale…. z głową.

Większość z nas deklaruje , że lubi bądź wręcz kocha zwierzęta. Mamy w domach psy, koty, świnki morskie, chomiki i szczury, papużki, kanarki, rybki bądź jeszcze inne bardziej egzotyczne stworzenia. Jesteśmy oburzeni, gdy zwierzęta domowe bądź hodowlane są źle traktowane, zgłaszamy takie przypadki do odpowiednich instytucji, wspieramy organizacje walczące o prawa zwierząt. Coraz częściej mamy kontakty ze zwierzętami dzikimi, które potrzebują naszej pomocy, i staramy się tę pomoc zapewnić. Pytanie tylko, czy robimy to z głowa, ponieważ sama miłość do zwierząt nie wystarczy, a działając według naszego mniemania dobrze, można bardziej zaszkodzić jak pomóc.

 

Prawidłowo karmiony młodziutki jeż

Coraz częściej słyszy się o ptakach i ssakach, którym człowiek usiłując pomoc doprowadził do trwałego kalectwa bądź wręcz wskutek „pomocy” doszło do śmierci zwierzęcia w męczarniach. Przedstawiciele organizacji prozwierzęcych regularnie odnotowują przypadki zabierania osesków zająców bądź koziołków sarny z lasu, „bo taki mały, sam, zaraz zginie”, w najgorszych przypadkach ludzie usiłują odkarmić takie zwierzątka samodzielnie , co często kończy się masywną biegunką, wycieńczeniem i śmiercią malca. Inna osoba znalazła małego jeża, którego (kierowana oczywiście najlepszymi intencjami) karmiła muchami zamiast specjalnym mlekiem modyfikowanym. Jeż padł z głodu. Zdarzają się też przypadki niszczenia gniazd nietoperzy przez nieuzasadniony strach przed wścieklizną i pasożytami, co zwłaszcza zimą może doprowadzić do wybicia całych kolonii tych bardzo pożytecznych latających ssaków.

Pod ścisłą ochroną gatunkową

Ptaki są zdecydowanie najliczniejszą grupą, która koegzystuje z człowiekiem. Niestety przez to często dochodzi do wypadków z ich udziałem, ptasie gniazda są niszczone przez niewiedzę bądź wręcz celowe działanie. Ptaki są bardzo specyficzna grupą zwierząt, pomagając im bez odpowiedniej wiedzy łatwo popełnić błąd, a niewłaściwe postępowanie może zakończyć się nawet konsekwencjami karnymi, nie mówiąc już o krzywdzie dla zwierzęcia. Trzeba pamiętać, że w Polsce wszystkie ptaki podlegają ścisłej ochronie gatunkowej na podst. art 49 ust.z 16 kwietnia 2004 o ochronie przyrody) Dz.U. Nr.92, poz 880 i zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Środowiska z 28 września 2004 w sprawie gatunków dziko występujących zwierząt objętych ochroną ( DZ .U. Nr. 220.poz 2237) wszelkie przypadki łamania zakazów stanowią wykroczenie z art. 127 ustawy o ochronie przyrody ( tj. Dz.U z 2009r. nr.151,poz1220, z póżn.zm.) i są z urzędu ścigane przez policję. Zabicie objętego ochroną gatunkową ptaka i zniszczenie jego siedliska (np. gniazda) stanowi istotną szkodę przyrodniczą i jest przestępstwem z art. 181 §3 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeksu Karnego (Dz.U.Nr. 88, poz553 ze zm) zagrożonym karą pozbawienia wolności do lat 2. Jeśli zniszczenia dokonano w znacznych rozmiarach (np. kolonia jerzyków), jest ono kwalifikowane z art. 181 §1 Kodeksu Karnego i zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Niewiele osób o tym wie, ale aby móc się zajmować znalezionymi ptakami, trzeba mieć zezwolenie na czasowe ich przetrzymywanie. Tak więc jeżeli ktoś znajdzie ptaka, który prawdopodobnie potrzebuje pomocy, musi jak najszybciej skontaktować z najbliższym Ośrodkiem Rehabilitacji Dzikich Zwierząt (pełen wykaz ośrodków w polsce), i postępować z jego wskazówkami. Nie powinno się szukać pomocy na forach internetowych bądź innych wątpliwych źródłach, w Polsce jest naprawdę dużo fachowców którzy chętnie się podzielą wiedzą i pomogą w miarę możliwości.

Dobre i złe praktyki

Niestety, teoria brzmi pięknie, praktyka jednak pokazuje, że mimo apeli organizacji prozwierzęcych i dostępności informacji niektórzy działają „na czuja”, skutki tych działań bywają opłakane, a sam sprawca cierpień zwierzęcia czasem się oburza bądź płacze rzewnymi łzami, bo „kocham zwierzątka i zrobiłem wszystko, by mu pomóc”. Na pewno wszystko? Poniższe przykłady pokazują, że wykazując chęć współpracy z osobami odpowiednio wykfalifikowanymi do pomocy zwierzętom można zdziałać więcej dobrego niż robiąc tak, jak nam wydaje się słuszne i właściwe.

Częste przypadki w których ptaki potrzebują naszej pomocy to sytuacje niszczenia gniazd , w których znajdują się młode ptaki. Czasem osoba niszcząca zaczyna odczuwać wyrzuty sumienia i przywozi pisklęta do ośrodka rehabilitacji. Takie działanie jest karygodne, bo nie dość że łamie się przepisy dotyczące niszczenia siedlisk , to nawet jeśli uda się odchować pisklęta mają one w pierwszych chwilach na wolności dużo trudniejszy start, częściej padają łupem drapieżników, mają problemy ze znalezieniem schronienia i pożywienia. Ta sytuacja bardzo często dotyczy jaskółek oknówek, które upodobały sobie wnęki okienne na blokowiskach, gdzie przeszkadzają niektórym ludziom z powodu hałasu i brudu. Niestety stworzyliśmy ptakom idealne substytuty pólek skalnych, na których niegdyś gniazdowały , i w naszej ignorancji nie tolerujemy chęci przetrwania gatunku. Czasami dochodzi podczas remontów do przypadkowego lub celowego zamurowywania żywcem piskląt i dorosłych ptaków takich jak wróble, kawki czy jerzyki, które trwale wkomponowały się już w miejski krajobraz. Dotyczy to również innych miejsc, gdzie gniazdują ptaki, na przykład słupek metalowy w ogrodzeniu, w którym gniazdo zrobiły sikorki, a złośliwy właściciel ogrodzenia zaspawał wejście do niego, pomimo wiedzy o obecności gniazda i piskląt. Zaplanujmy remont elewacji na miesiące nie przypadające na legi, a jeśli zauważysz łamanie prawa to zgłaszaj to do odpowiednich służb. Nie wszyscy inwestorzy i zarządcy nieruchomości wiedza, że przed przystąpieniem do remontu czy termomodernizacji budynku należy wykonać ekspertyzę ornitologiczną. Od wyników ekspertyzy zależy kiedy będzie możliwe rozpoczęcie prac i jaką kompensację przyrodniczą (odtworzenie miejsc lęgowych) inwestor ma obowiązek zapewnić. Ptaki są już nieodłącznym elementem krajobrazów miejskich, wyłapują dokuczliwe owady, cieszą oko i ucho, dlatego należy dbać o ich miejsca rozrodu i schronienia, do których się przyzwyczaiły. Niestety przez ludzkie nieprzemyślane działania ich populacje ulegają znacznemu uszczupleniu i pod znakiem zapytania stoi ich dalsze istnienie. To już dzisiaj dzieje się z wróblami, których populacja na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci znacznie się zmniejszyła, najprawdopodobniej przez niedostatek odpowiednich miejsc lęgowych. Można również zwiększać ilość dogodnych miejsc gniazdowania przez umieszczanie w odpowiednich miejscach budek dla ptaków. Istnieje kilka typów budek, każdy jest dostosowany dla określonej grupy ptaków, po umieszczeniu w odpowiednim miejscu są ochoczo zasiedlane.

Dokarmiajmy odpowiednim pokarmem

“Anielskie skrzydło” u samca krzyżówki

Pomagamy ptakom, zwłaszcza w miastach przez dokarmianie. Przeżycie części populacji miejskich jest już w znacznej mierze uzależnione od dokarmiania przez człowieka. Czy to źle, czy dobrze to temat na osobną dyskusje. Faktem jednak jest, że często z niewiedzy albo z oporności na wiedzę dokarmiamy ptaki pokarmem mało wartościowym, a często wręcz szkodliwym. Temat jest szeroko poruszony na specjalistycznych stronach, ale omówimy najbardziej znany przykład, czyli dokarmianie ptaków wodnych pieczywem. Może skutkować to między innymi zatruciami pokarmowymi (zwłaszcza jeśli pieczywo jest spleśniałe), fermentacją ciężkostrawnych wypieków wieloziarnistych w żołądku i trudnościami z trawieniem oraz nadmiarem białka i węglowodanów w diecie, czego skutkiem może być tak zwane „anielskie skrzydło”. Dobrym rozwiązaniem jest montowanie w parkach miejskich tak zwanych „kaczkomatów”, w których znajduje się karma odpowiadająca potrzebom kaczek i łabędzi. Dokarmiamy również ptaki w karmnikach, głównie wróble, sikorki i tym podobne. Zwłaszcza w tym przypadku należy pamiętać o regularności, ponieważ ptaki te przyzwyczajają się do źródeł pożywienia, i nagłe przerwanie dokarmiania może skutkować śmiercią głodową. Ptak będzie czekał na pożywienie w stałym miejscu, a nie szukał nowych źródeł pokarmu, nawet kiedy opadnie z sił z głodu.

 

Nie zabieraj zdrowych podlotów!

Podlot kosa

Nasza chęć pomocy wzrasta, kiedy widzimy małe, bezradne, puchate ptaszątko. Co roku ośrodki opiekujące się dzikimi ptakami apelują o nie zabieranie z naturalnego środowiska tak zwanych podlotów, czyli ptaków, które już wyszły z gniazda i uczą się samodzielności, ale jeszcze nie latają. Niestety mimo apeli często niepotrzebnie w dużych ilościach do ośrodków przywożone są podloty kosów, drozdów, kwiczołów, młodych sów i innych gatunków. Ptaki takie wychowane w niewoli (jak już wspomniano) maja na starcie utrudnione usamodzielnienie się. Wielokrotnie o tym przypominano, ale jedyne młode które powinny znaleźć się pod opieką wyspecjalizowanych ośrodków to gołe, niesamodzielne pisklęta których z rożnych przyczyn nie jesteśmy w stanie odłożyć do gniazda (gniazdo niedostępne, strącone, śmierć rodziców itp.), pisklęta i podloty ranne, silnie wychłodzone, podloty które znalazły się w sytuacji w której czeka je niebezpieczeństwo lub śmierć (ruchliwe ulica, obecność drapieżników, śmierć rodziców). W przypadku jakichkolwiek wątpliwości koniecznie konsultujmy się jak najszybciej z odpowiednimi ośrodkami, udzielą wszelkich potrzebnych wskazówek i w razie potrzeby pomogą.

Pseudo rehabilitacja

Jednak jeszcze gorzej jest, jeśli jesteśmy przeświadczeni ze damy radę odchować pisklę, i usiłujemy to robić. Włosy dęba stają, kiedy docierają do nas informacje czym ludzie próbują karmić ptaki. Młody kwiczoł karmiony szynką, ranny bocian dostający boczek, jerzyk karmiony ziarnem lub chlebem, łyse pisklęta gołębia, które dostały garść ziarna i twarogu nasypanego na ziemię, mimo ze powinny być karmione ręcznie…. Przykłady można mnożyć. Zazwyczaj ptaki te dosyć szybko padają w męczarniach, chyba ze trafią wcześniej do jakiegoś ośrodka, gdzie czasem uda się je odratować. Zdarza się jednak, że udaje się osobie niedoświadczonej podchować pisklaka do momentu, w którym zaczyna biegać. Wtedy często okazuje się, że ta słodka piszcząca kuleczka zaczyna robić się problematyczna – brudzi gdzie popadnie i domaga się ciągłej uwagi. Często zdarza się, że ludzie usiłują się pozbyć problemu, w najgorszym przypadku wyrzucając ptaszka gdzieś w krzaki, „duży jest, niech sobie radzi”, w najlepszym przekazując ośrodkowi rehabilitacji, chociaż czasem nawet to nie pomaga – zmiany w psychice ptaka mogą być tak daleko posunięte, że niemożliwy jest powrót do natury.

W intrenecie na przeróżnych forach roi się jednak od fotorelacji i filmów, których autorzy chwalą się, że odchowali pisklaka i „hip hip hura” wypuszczają go na wolność. Niestety wielokrotnie lepiej by dla niego było , gdyby padł przed znalezieniem przez człowieka. Oto na wolność trafia ptak, który był karmiony z ręki pokarmem, którego na próżno szukać w naturze, nie wie jak szukać pożywienia i schronienia, jest przyzwyczajony bądź wręcz przywiązany do człowieka i często oswojony z widokiem zwierząt domowych, które naturalnie są jego wrogami. Prawie nikt chwalący się na intrenecie „dobrą robotą” nie ma pojęcia, jak odchowuje się pisklęta i podloty w ośrodkach rehabilitacji. W tych miejscach młode ptaki uczą się, jak wygląda i smakuje pokarm, który będą musiały zdobyć samodzielnie, uczą się szukać schronienia, często mają okazję przebywać z osobnikami swego gatunku i poznawać się nawzajem, oraz co najważniejsze uczą się BAĆ człowieka i kotów oraz psów. Jest to niezwykle ważne, aby w ogóle przeżyć pierwsze chwile na wolności. Bardzo smutny był przypadek kosa, którego pewien człowiek odchował, wypuścił w parku miejskim, a ptak przez kolejne godziny tkwił w tym samym miejscu, najprawdopodobniej czekając na człowieka który przyniesie mu jeść. Inna osoba odchowywała szpaka, który przypadkowo uciekł od niej w wieku, w którym dopiero uczył się zdobywać pokarm, był za młody. Ale na portalu społecznościowym zachwyty, „wrócił na łono natury”. Wielce prawdopodobne, że na łonie tejże natury zginał. Pamiętajmy, że słodkie fotki i polubienia na internecie nie dadzą ptakowi tak dużych szans na przeżycie, jak nauczenie ptaka w profesjonalnym ośrodku naturalnych zachowań.

Ewidentną sytuacja, w której ptak może potrzebować naszej pomocy to wszelkie urazy i choroby. Tutaj cale szczęście rzadko działamy na własną rękę, jednak i to się zdarza – są to z reguły najsmutniejsze przypadki. Jednym z przykładów niech będzie mewa z rzekomo połamanymi łapkami w skutek upadku z gniazda. Osoba nielegalnie ją przetrzymująca smarowała jej urazy dziwnymi mazidłami poleconymi w intrenecie i karmiła nieodpowiednim pokarmem, co doprowadziło do krzywicy całego kośćca. Po roku(!) gdy mewą zajęły się już odpowiednie służby, było o wiele za późno na jakąkolwiek pomoc. Inna osoba znalazła dwa młode gołębie z krzywicą palców, odkarmiała je do momentu, aż były z biologicznego punktu widzenia dorosłe i doszło do nieodwracalnych zmian w kościach, po czym gdy okazało się że dwa niepełnosprawne ptaki to problem oddała je do ośrodka. Gołębie były w stanie poruszać się tylko odpychając się skrzydłami od podłoża, nóg nie używały w ogóle, zdecydowano się na eutanazję ze względów humanitarnych. Być może byłaby szansa na ratunek, gdyby trafiły do specjalistów odpowiednio wcześnie. Inna osoba mająca podobno „doświadczenie”, ale nie posiadająca żadnych zezwoleń umieściła bociana , który nie chodził z niewiadomej przyczyny na wykafelkowanym podłożu przykrytym trzema gazetami na krzyż. Ptak ślizgał się i obijał podczas prób wstawania. Weterynarz do którego bocian był wożony nie wykonał ani nie zalecił tak oczywistego elementu diagnostyki, jakim jest RTG, mimo co najmniej pięciu wizyt. Cały proces „leczenia” , który trwał prawdopodobnie około dwóch tygodni oczywiście udokumentowany w intrenecie. Kiedy osobie przetrzymującej bociana zaczęły grozić konsekwencje karne, odwiozła go do ośrodka, gdzie przy pobieżnym badaniu palpacyjnym od razu stwierdzono złamanie kości podudzia, RTG wykazało złamanie gruzowate. Kiedy bocian w trybie natychmiastowym trafił do doświadczonego chirurga, ten mógł jedynie dokonać eutanazji. Dokładne badanie wykazało spłaszczenie worków powietrznych (ptak się dusił), skostnienie grzebienia mostka i nadgarstków wskutek leżenia na nieodpowiednim podłożu, odwapnienie kośćca, zanik mięśni piersiowych oraz przebijanie się odłamków kostnych z połamanej kości podudzia przez pachwinę. Ale zrobienie sobie sesji zdjęciowej z przerażonym, cierpiącym bocianem i przekonywanie wszystkich lajkujących, że „ jestem takim dobrym człowiekiem bo pomagam zwierzętom” – bezcenne…

Ten artykuł ma na celu piętnowanie zachowań i praktyk, które szkodzą zwierzętom i wyciągnięcie z tego nauki na przyszłość. Najważniejszy wniosek – przede wszystkim nie szkodźmy, starajmy się w miarę możliwości przeciwdziałać, gdy szkodzą inni, edukujmy się. Jeśli dojdzie do skrzywdzenia dzikiego zwierzęcia w jakikolwiek sposób, spróbujmy pomóc, ale nie sami, tylko szukając wskazówek i współpracując z osobami mającymi wiedzę i doświadczenie. Wtedy okażemy się prawdziwymi wielbicielami zwierząt, a nie tylko tymi, którzy „chcieli dobrze”. Bo często „chcieć dobrze” nie oznacza “robić dobrze”.

  • Wszystkie ptaki i nietoperze występujące w Polsce są objęte ochroną gatunkową.

  • Dokarmiajmy ptaki odpowiednim pokarmem.

  • Podczas planowania remontu elewacji lub termomodernizacji budynku, pamiętajmy o zleceniu ekspertyzy ornitologicznej.

  • Zanim zabierzemy młode dzikie zwierzę z miejsca jego bytowania, najpierw skontaktujmy się z najbliższym ośrodkiem rehabilitacji zwierząt.

  • Pamiętajmy, że dzikie zwierzęta to nie zabawki. Do ich rehabilitacji potrzeba odpowiedniej wiedzy, żywienia, warunków i sprzętu.

 

 

Wykaz ośrodków rehabilitacji zwierząt w Polsce